Słowa zapisane na papierze, coś więcej niż ekran.

Cześć! Zdziwieni, że nowy wpis na blogu po kolejnej przerwie? No to powiem Wam coś! Nie będę ściemniał ani niczego ukrywał. Nic nowego, znów miałem pewien blogo-kryzys. Od kilkunastu dni pomimo wielu zapisanych pomysłów właśnie na takie sytuacje, żaden z nich nie podobał mi się. Nic fajnego nie przychodziło mi do głowy albo znowu nie miałem jakichkolwiek sił ruszyć dalej. Napisać cokolwiek sensownego. W pewnym momencie miałem ochotę wrzucić wpis pod tytułem: sorry to koniec z blomatt’em! Oh no, ale nie wróciłem tutaj narzekać! Szukałem więc sposobu, by to zmienić, niestety bezskutecznie. Myślałem, że ten stan zwyczajnie nigdy nie minie. “Nigdy nie mów nigdy” ponownie sprawdziło się! Normalnie szok, bo ostatnio przydarzyła mi się taka sytuacja, która sprawiła, że znów odzyskałem takiego pozytywnego powera do rozwijania się. =]

Niby to samo, a jednak coś zupełnie innego…

Po internetowym świecie codziennie hula mnóstwo stron z różnymi tekstami. Można przeczytać na nich miliony artykułów, niekiedy bardzo interesujących. Także zdobyć wiedzę z niemal każdej dziedziny, przyswoić różne informacje czy odnaleźć rozrywkę. Żaden problem! Bez wątpienia sieć to masa możliwości, gdzie można często łączyć przyjemne z pożytecznym. Zawsze, wszędzie oraz o każdej porze w zasięgu ręki, choćby w smartfonie. To jest super, hiper, ekstra sprawa, bo każdy z nas ma możliwość czytania czegoś nowego na kanapie w domu przy ulubionej herbacie, na ławce na mieście, w podróży widząc za szybą pociągu lub autobusu zmieniający się krajobraz czy podczas wakacji/urlopu leżąc na wygodnym leżaku. Jednak w sieci panuje zupełnie inny klimat, a każdego dnia pojawia się tak wiele, że czasem trudno za tym wszystkim nadążyć. Na dodatek dookoła wiele rozpraszaczy, reklam i zachęcających nagłówków. Zatem mamy niezbyt dużo czasu na choćby odrobinę przydługie teksty, szczególnie chcąc obczaić przynajmniej kilka innych stron. Najlepiej pisać krótko, zwięźle i konkretnie, aby czytelnik nie miał okazji znudzić się, ale wtedy wokół danego tematu nie ma komfortu zbudowania pewnej atmosfery czy historii, bo to wymaga większej ilości słów. Poza tym w każdej chwili można bardzo szybko zmienić adres strony internetowej albo najprościej wyłączyć daną kartę przeglądarki i zapomnieć.


fot. pixabay.com

Blogując wielokrotnie poszukiwałem w internecie wiedzy, dobrych rozwiązań jak fajnie rozwijać swoje miejsce w sieci, na co zwracać uwagę, jakich błędów unikać. Znajdowałem mnóstwo wspaniałych artykułów, naprawdę przydatnych wskazówek, niezwykle cennych porad, a one dużo mi pomogły. Były praktyczne i napisane przez doświadczone osoby, a więc udawało mi się odnaleźć dokładnie to, czego potrzebowałem w danej chwili i miejscu. Mimo to, dotychczas niewiele postów wyjątkowo mocno zainspirowało mnie do działania… Hmmm, nie wiem dlaczego, ale tak sobie myślę, że chyba zbyt często skupiały się na podobnych aspektach, na podkreślaniu profesjonalizmu. Nie do końca potrafiły pobudzić we mnie kreatywność do stworzenia pewnego idealnego dla mnie projektu bloga czy tego jak ten własny kąt powinien w ogóle wyglądać. Ale, ale ostatnio wydarzyło się może coś nieco niewiarygodnego, bo uczyniła to po prostu…

#książka – taka papierowa / w 100% analogowa.

Prawda jest taka, że jakoś nigdy specjalnie nie byłem wielkim fanem książek. Wiele razy okazywały się dla mnie zbyt długie, nudne, czasochłonne i wymagające dużej cierpliwości. Za każdym razem regularnie odliczałem ile stron zostało do końca. Teraz z perspektywy czasu to uprzedzenie uległo zmianie o 180 stopni. Zwyczajnie dotychczas nie trafiałem na pozycje poruszające tematy czy historie będące w kręgu moich zainteresowań, więc po książki sięgałem raczej z potrzeby niż chęci. Chyba musiałem także dojrzeć / dorosnąć do książek…


fot. pixabay.com

Kilka dni temu postanowiłem zajrzeć do uczelnianej biblioteki, bo już pora gromadzić informacje, pomysły do tworzenia pracy dyplomowej na studia. Szukając odpowiedniej literatury natknąłem się na pozycje dotyczące budowania blogów. Sięgnąłem po pierwszą z brzega regału i zacząłem czytać strona po stronie. Od pierwszych słów wciągnęła mnie do swojego świata. Książka nie była najnowsza, bo liczyła już kilka lat. Jak wiadomo w internecie bardzo szybko zmieniają się trendy i technologie, więc przedstawiała trochę inną wirtualną rzeczywistość. Mimo wszystko dzięki niej poczułem ten klimat, okresu kiedy na topie były blogi, a kanały na YouTube co najwyżej raczkowały. Internet od tego czasu mocno zmienił się, ale przedstawiona idea blogowania była w moim odczuciu wciąż aktualna. Poruszyła moją wyobraźnię oraz zainspirowała do tworzenia czegoś niesamowitego, serio. Wyobraźcie sobie, siedząc na wygodnym krześle przy niewielkim stoliku między regałami pełnymi książek, czytałem słowa zapisane na kolejnych kartkach i czułem ogromny przypływ motywacji. Tym bardziej, że atmosfera była naprawdę sprzyjająca. Spojrzałem od zupełnie innej strony na blogowanie oraz wykreowałem krok po kroku nową wizję tego miejsca w sieci. Skupiłem się, totalnie wychillowałem i szybko pochłonąłem niemal całą książkę. Niby strona pełna słów, co pewien fragment ozdobiona ładną grafiką, ale jednak to nie to samo, co czytanie tekstu na ekranie smartfona, laptopa czy innego urządzenia elektronicznego. Tu nic nie rozprasza, pozwala na spokojnie uruchomić wyobraźnię i tym samym w 100% znaleźć się w indywidualnym dla każdego, wyjątkowym świecie.

styl + efektowna oprawa + dbałość o detale

Wystarczy zerknąć na Instagrama i opublikowane posty z hashtagiem #bookstagram. Wooow, będzie tego ładnych kilkanaście milionów, a ta liczba z każdym kolejnym dniem powiększa się. Można zobaczyć jak wielu jest fanów literatury oraz jak na świetnie zaaranżowanych zdjęciach prezentują się książki. Te fotografie wyglądają naprawdę doskonale! To nie tylko przedmiot, który da się dotknąć, suchy tekst i ewentualnie co kilka stron umieszczone grafiki. Często są stylowo oprawione, fenomenalnie dopracowane pod względem graficznym, a każdy detal kreatywnie dopieszczony. Do tego zapach szczególnie nowego papieru, odczuwanie jego różnej faktury czy gramatury pod opuszkami palców. Po prostu uaktywniają różne zmysły, inspirują, zachęcają do czytania oraz uruchamiają wyobraźnię pod każdym względem. Zmieniają się, podążają za trendami i zachwycają pod względem wizualnym. Możliwości prezentacji tekstu jak się okazje nadal są nieograniczone. Nie brakuje oryginalności, profesjonalizmu oraz wysokiej, najwyższej jakości, wynikającej z włożonego ogromnego wysiłku w stworzenie książki. W sieci można coś napisać na szybko i natychmiast opublikować za pomocą często wyłącznie jednego kliknięcia. Natomiast taki zbiór papierowych kartek wymaga czegoś więcej oraz znacznego zaangażowania wielu osób. Ale za to w moim odczuciu daje czytelnikowi od siebie o wiele więcej… 😀

Czytacie książki? Macie swój ulubiony tytuły?