Ten baner naprawdę nie gryzie.

Pojawia się dosłownie wszędzie, niemal w każdym miejscu w wirtualnym świecie. Czasem częstotliwość jego wyświetlania sprawia, że wydaje się wredny, nachalny, wkurzający i irytujący niczym zbyt wcześnie dzwoniący budzik o poranku, ale myślę, że równie ważny, a nawet znacznie ważniejszy. Taka już jego natura i wyjątkowe, bo istotne znaczenie. Informuje, wyjaśnia kwestie, na które nie zawsze zwraca się należytą uwagę. Podczas korzystania z sieci niekiedy denerwuje niczym kolejna zupełnie nie interesująca lub nietrafiona reklama określonego produktu. Natomiast przed szybkim, jakże spontanicznym i często w pewnym sensie automatycznym kliknięciem powodującym jego wyłączenie, powinno się poświęcić mu nieco uwagi. O czym mowa? To żadna zagadka, bo każdy kto przeczytał nagłówek tego wpisu już wszystko wie. 😉

Rzecz jasna chodzi o baner lub check-box (to taki pole, w którym trzeba coś zaznaczyć), który wyskakuje przynajmniej przy pierwszym wejściu na każdej stronie internetowej, w tym również na moim blogu. Jestem przekonany, że wszyscy korzystający z sieci musieli z takim komunikatem spotkać się, wcześniej gdy dotyczył głównie plików cookies, a od końca maja także ochrony danych osobowych, zawierając odnośnik do polityki prywatności. Pytanie, kto choć raz porządnie zapoznał się z jego treścią? No właśnie, z tym bywa już różnie, bo czytanie tego jest nudne, wyrażenie zgody na ciasteczka konieczne do korzystania ze 100% funkcjonalności strony, a poza tym to szkoda czasu. Jednak są to ważne informacje, bo dotyczą każdego, absolutnie każdego użytkownika internetu oraz tego, jakie dane są gromadzone. Sam wcześniej do czasu, kiedy ten temat mnie nie zainteresował jako blogera nie zwracałem zbyt dużej uwagi na te banery. Czasem zerknąłem, ale z reguły po to, aby znaleźć i czym prędzej kliknąć w tej sytuacji ulubiony przycisk – x i wyłączyć napis zasłaniający stronę.

Pewnie w tym momencie nasunie się taka myśl: no sorry, ale co mi po tym, że będę wiedział co i jak, skoro i tak chcąc przeglądać interesującą mnie stronę będę zmuszony na niektóre kwestie zgodzić się. Natomiast w przeciwnym razie jedyne wyjście to totalnie zrezygnować z surfowania. Myślę, że mimo wszystko jednak fajnie wiedzieć i być świadomym jakie dane są gromadzone, w jaki sposób chronione i jakie przysługują każdemu prawa. Nowe obowiązujące zasady (zapewne słyszeliście o RODO), które zmuszają do odpowiedniej ochrony czy rzetelnej informacji jest świetną sprawą i porządkuje wiele aspektów. Fajnie, że mówi się tak dużo o tym w kontekście jego wdrażania przez zainteresowane osoby czy podmioty, bo mi jako blogerowi takie wyjaśnienia dużo pomogły. Jednak z drugiej strony to wszystko jest tworzone dla kogoś, czyli każdego użytkownika/czytelnika, by mógł bardziej kontrolować swoje dane, wiedzieć co się z nimi dzieje. Warto korzystać z tej wiedzy i być świadomym internautą. 🙂


fot. pixabay.com


Dam coś za free, ale zostaw mi swojego maila…
Znacie to? Ja spotkałem się przynajmniej kilkanaście razy z takimi sposobami pozyskiwania danych. Fajny e-book czy dodatkowe extra materiały w zamian za adres mailowy lub inne informacje to mega zachęcający argument, ale jednak nie za darmo, bo płatność w pewnej walucie, którą są dane osobowe. Później jednak zastanawiałem się skąd ta cała masa wiadomości reklamowych w mojej skrzynce, jednak po chwili zastanowienia wszystko stało się bardzo oczywiste i jasne. Uporanie się z tym i usunięcie z wielu baz mailingowych mojego adresu trochę trwało oraz pochłonęło niemało czasu, dlatego teraz przed podaniem adresu mailowego wolę ugryźć się w język oraz dobrze pomyśleć czy ta “darmówka” jest mi rzeczywiście do czegokolwiek potrzebna. Również czytanie check-boxów z małymi napisami to dobry pomysł, bo dokładnie mówi z czym wiąże się otrzymanie takich bonusów. Często na przykład u blogerów chcących pozyskać adresy mailowe w ten sposób do regularnego kontaktu albo przesyłania interesujących materiałów jest ciekawym podejściem. W tym przypadku czytelnik i twórca coś zyskuje (takie win-win). Natomiast są przypadki, gdzie tak na prawdę głównie chodzi o wysyłanie potężnej ilości reklam, dlatego dobrze jest przed podaniem danych zwrócić uwagę na wszystkie informacje dotyczące tego w jaki sposób będą wykorzystywane.

Kolejny przykład to reklama związana z tym, co przeglądane było choćby kilka minut temu. To także wynik zbierania pewnych danych o użytkowniku przez różne pliki cookies czy inne narzędzia. Nie trudno domyślić się, ale warto chociaż być tego świadomym oraz możliwości na przykład zablokowania wybranych czy wszystkich ciasteczek. Dobrze jest również z rozwagą korzystać z internetu, podawać adres mailowy lub inne dane tylko po dokładnym przemyśleniu tego i przeanalizowaniu polityki prywatności. Czytanie banerów dotyczących ochrony danych osobowych czy plików cookies ma sens, bo na prawdę opłaci się być rozsądnym użytkownikiem sieci, lepiej chronić swoją prywatność i mieć pełną 100% kontrolę nad swoimi danymi. Poza tym z własnego doświadczenia wynikającego z czytania różnych tego typu informacji przyznam, że warto trochę częściej do nich zajrzeć. Na koniec chciałbym też podkreślić, że na moim blogu – blomatt-cie możecie czuć się zupełnie bezpiecznie, ponieważ zbieranie jakichkolwiek danych przeze mnie jest ograniczone do dosłownie minimum z minimum i są chronione w sposób możliwie najlepszy jaki mogę zastosować w ramach dostępnych dla mnie możliwości technicznych. Cenię sobie bezpieczeństwo, dlatego staram się o to należycie dbać w rzeczywistości oraz w świecie wirtualnym, czyli także na blend2learn.org blog. 🙂

A co o tym wszystkim myślicie? Również zwracacie uwagę na tego typu wyskakujące banery?